piątek, 31 maja 2013

O.N.E

Uwaga! Cała akcja rozdziału jest rozgrywana kilka miesięcy przed akcją z prologu :) 

~~~
Zadzwonił budzik, leniwie otworzyłam oczy i zaczęłam codzienne przygotowania do szkoły. Podeszłam do szafy i wybrałam białą bokserkę, szare szorty oraz czarny sweter.Ubrałam wybrane rzeczy i poszłam do łazienki. Przepłukałam twarz zimną wodą, po czym sięgnęłam po szczotkę do włosów i zaczęłam rozczesywać swoje włosy. Nie minęło 5 minut, a one były już rozczesane. Dumna z samej siebie umyłam zęby, następnie włożyłam do uszu czarne kolczyki w kształcie małych kulek. Gotowa, z uśmiechem zeszłam na dół. Weszłam do kuchni i skierowałam się do szafki. Wyjełam z niej miske, a z lodówki płatki oraz mleko. Nasypałam jedzenia do miski i zalałam mlekiem. Zjadłam śniadanie i usiadłam na kanapie włączając TV. Skakałam po kanałach, gdy nagle przyłączyła się do mnie Demi. Przywitałam się z nią i powróciłam do oglądania Pretty Little Liars. Po tym jak serial się skończył wyłączyłam telewizor i poszłam do swojego pokoju po plecak. Chwyciłam moją własność i wróciłam do siostry, która czekała już przy drzwiach. Wyszłyśmy z domu. Wyjęłam z kieszeni klucze, przekręciłam je w drzwiach, po czym schowałam tam skąd je wziełam. Moja i Demi szkoła była w tym samym budynku, niestety. Podczas drogi cały czas mi gadała, jaki to Justin Bieber jest cudowny i w ogóle. Na moje szczęście nie musiałam tego słuchać, bo na uszach miałam słuchawki,z których wydobywała sie muzyka, m.in. Bruno Mars. Doszliśmy do szkoły. Zdjełam słuchawki i zaczęłam iść w stronę szafki. Nagle Demetria się zatzrzymała.
-Demi.. Coś się stało? - nie odpowiedziała. Zignorowałam to i odwróciłam się. W pewnej chwili moja siostra zaczęłam piszczeć i skakać. - Ej, ogarnij się!
-Ale Sutton, czy ty wiesz co jest jutro? - spojrzała na mnie z łzami w oczach.
-Nie, nie wiem, ale zapewne się zaraz dowiem.
-No więc jutro jest koncert Justina.
-Proszę cię skończ już o nim gadać.
-No dobrze, po prostu jestem szczęśliwa.
-Cieszę się.
-Sutton...
- Huh? - Demi stanęła przede mną i spojrzała mi w oczy.
-Nie mam z kim iść. Rodzice nie chcą iść, a mnie nie wpuszczą, bo nie mam 16 lat. Pójdziesz ze mną?
-Nie ma mowy, wiesz, ze nie lubię Biebera.
-Tak wiem, ale zrozum, ze to spełnienie moich marzeń. Kto wie, może też będziesz się dobrze bawiła.
-Nie wierzę, że to robię. No dobrze, pójdę.
-Dzięki, dzięki, dzięki!- przytuliła mnie
-Nie ma sprawy, a teraz idź do klasy. - podeszłam do mojej szafki, odblokowałam ją i wrzuciłam do niej niepotrzebne książki.

Po ostatniej lekcji szybko wyszłam z klasy i skierowałam się do mojej szafki. Włożyłam do niej wszystkie nie potrzebne książki i wyszłam ze szkoły.
Droga do domu mi się dłużyła. Zauważyłam, że policja, i pogotowie jadą w tą samą stronę co ja, więc postanowiłam, za nimi pobiec. Dobiegłam i patrzyłam na dom, do którego przybiegłam. Był to dom mojej przyjaciółki. CO SIĘ STAŁO?! Zadawałam sobie to pytanie w głowie. Nagle z domu wyszli policjanci i trzymali ją nieprzytomną. Szybkim krokiem podszedłam do nich.
- Przepraszam, coś się stało? – spytałam policjanta.
- Jak by to powiedzieć. – spojrzał na Belle.
- Niech pan to z siebie wydusi! – zaczęłam krzyczeć na całą ulice.
- Dziewczyna pocięła się i wykrwawiła.
- Co z nią będzie, przeżyje?
- Nie będę cię oszukiwał, są marne szanse. Lekarze będą się starali ją ‘odzyskać,  ale zapewne nic to nie da. Btw. Znasz ją?

- Tak, to moja przyjaciółka.
- Czyli wiesz jak ma na imię?
- Oczywiście to Bella...Isabella.
- A ty jak się nazywasz?
- Sutton.
- Mogłabyś mi coś o niej opowiedzieć?
- Oczywiście... - podbiegł do nas drugi policjant.
- Co z nią? - zapytał ten, z którym rozmawiałam, drugi nic nie odpowiedział, tylko spuścił głowę na dół. - Przykro mi. - skierował wzrok na mnie.
Łzy zaczęły mi lecieć strumieniami po policzkach, nie wierzę. Moja prawdziwa przyjaciółka pocięła się. Wiem, że inni ją źle traktowali, ale miała mnie. Po chwili dotarło do mnie, że już nigdy nie usłyszę jej głosu i nie zobaczę jej pięknego uśmiechu. Uklęknęłam na ziemi, łzy kapały na beton, siedziałam na środku ulicy i płakałam. To wszystko przeze mnie. Nie widziałam jej dzisiaj w szkole, mogłam od razu do niej pójść i sprawdzić czy wszystko z nią w porządku, tak jak ona to zawsze robi, ale nie, ja oczywiście musiałam się zajmować patrzeniem na Chrisa (najprzystojniejszy chłopak w szkole).
- Pojedziesz z nami na komisariat. - znowu usłyszałam głos policjanta. Po czym zaprowadził mnie do wozu policyjnego i pojechaliśmy na komisariat...

Siedziałam przy biurku i wycierałam chusteczką policzki, które i tak po chwili były całe mokre.
- Proszę powiedzieć, czy Isabella miała jakiś wrogów?
- Powiem inaczej, jej jedyną przyjaciółką, a jednocześnie koleżanką byłam ja, nikt w szkole jej nie lubił. Mogła liczyć tylko na mnie, to dzięki mnie wcześniej nie popełniła samobójstwa, bo wiedziała, że ja jej nie zostawię. Nie było jej dzisiaj w szkole, martwiłam się o nią. Chciałam iść zobaczyć, czy nic jej nie jest, ale...
- Ale nie mogłaś opuścić terenu szkoły, dopóki nie skończysz lekcji.
- Tak właściwie, to nie o to chodzi. Ja chodzę często na wagary, ale tu naprawdę nie chodzi, o to, że nie mogłam. Jakaś część mnie kazała mi zostać w szkole, kazała mi się przejmować tylko pewną osobą i nikim więcej, to było straszne, nie mogłam się od niej ''odciąć'' . Gdybym tylko pokonała samą siebie, to teraz byśmy były np. właśnie na wagarach i ona by żyła. To wszystko przeze mnie. Mówiła, że się nie zabiję, dopóki przy niej jestem, ale nie mogła się powstrzymać. Codziennie inni jej dokuczali, mówiłam, żeby się nie przejmowała tym, bo oni są głupi, udawała, ze tego słucha. Niestety nie mogła pokonać tej siły i nie przyszła do szkoły, żebym jej nie przeszkodziła. Nie wiem, co bez niej zrobię.
- A co z jej rodzicami?
- Jej rodzice nie przejmują się nią. Gdy się o tym dowiedzą, będą udawać, że to straszne i w ogóle, ale taka prawda, że ze mną spędzała więcej czasu niż z Nimi. Nawet chciała u mnie zamieszkać, ale moi rodzice nie pozwolili na to, oni są podobni, no możne, czasami się mną interesują, ale bardziej obchodzi ich praca. A wracając do rodziców Belli, szkoda gadać, to po części przez nich się pocięła.
- A czy zwierzała ci się jeszcze z czegoś?
- Tak, mówiła mi często, że ma starszą siostrę, ale uciekła od rodziców, gdy Bella miała 5 lat i nie wiadomo gdzie jest. Chciała ją znaleźć i zamieszkać u niej, ale nie miała pojęcia jak to uczynić i nie chciała się żegnać ze mną, bo be ze mnie by nie wytrzymała. Na pewno rodzice nie urządzą jej pogrzebu, mogłabym ja to zrobić.
- Pogrzeb dużo kosztuje.
- Zarobię jakoś te pieniądze. Dla niej zrobię wszystko. Czy mogłabym już iść?
- Tak, a czy mówiła ci coś jeszcze?
- Nie, ona mi mówi wszystko, więc nic nie miała do ukrycia. Do widzenia.
- Do widzenia....

Weszłam smutna do domu. Demi na mnie czekała i była cała podniecona.
- Mama zabiera nas na zakupy, musimy kupić coś na jutrzejszy koncert.
- Przepraszam, ale nie dam rady. Bella popełniła samobójstwo i chce być sama w moim pokoju. Muszę to jakoś przemyśleć i się z tym pogodzić.
- Sutton – mama odezwała się do mnie pierwszy raz w ciągu tygodnia. Siedziała na kanapie. - Przykro mi.
- Ta, mi też jest przykro, tym bardziej, że prosiłam was o to, żeby ona u nas zamieszkała. Mówiłam, że wkrótce tego nie wytrzyma i jedynym sposobem jest to, żeby u nas zamieszkała, ale wy mieliście mnie i ją w dupie!
- Przepraszam, naprawdę.
- Tobie mogę jeszcze wybaczyć, ale ojcu nigdy, po tym jak obrażał Bellę.-łzy momentalnie słynęły po moich policzkach.
- Kochanie, wiesz jaki jest ojciec. Usiądźcie obok mnie, proszę. - zrobiłyśmy tak jak kazała. Spojrzała mi w oczy.- Muszę wam coś powiedzieć.
- Co takiego? - spytała Demetria.
- Wiecie, ze nasze rodzinne relacje nie są zbyt dobre, Mike się wyprowadził, ty Sutton nie odzywasz się do nas, ja i tata się kłócimy, tylko Demestria jest jedyna, co ma dobre myśli. - spojrzałam się obrażonym wzrokiem na mamę - Przepraszam, przejdę do rzeczy... Rozwodzimy się.
Demi zaczęła płakać, a ja nałożyłam na siebie bluzę i wyszłam z domu. Zaczął padać deszcz, chciałam iść do Belli, ale przypomniało mi się, że nie żyje. Zaczęłam płakać. Szwendałam się po mieście, byłam cała przemoczona. Znalazłam się w parku, usiadłam na mokrą ławkę i zasłoniłam oczy rękoma, które podparłam o kolana. Siedziałam tak przez dobre piętnaście minut i usłyszałam jakiś męski zachrypnięty głos.
- Wszystko w porządku?
- Tak.
- To dobrze, a co robi tu taka dziewczyna sama w deszczu?
- Masz rację, pójdę już do domu.
- Nie o to mi chodziło...-nie usłyszałam dalej, bo byłam daleko od tajemniczego chłopaka.
- Znowu jakiś podrywacz – mruknęłam pod nosem.

- Mamo kup mi to, proszę.
- Nie, za drogie. - tak mniej więcej wyglądały każde wspólne zakupy, Demi o coś prosiła, a mama się nie zgadzała, bo za drogie.
- A to? - wskazała na bluzkę z Justinem – w końcu idę jutro na jego koncert.
- Przecież masz już dużo bluzek z Justinem, po co ci kolejna?
- No tamte są inne, a poza tym potrzebuję nowej bluzki na koncert.
- Demetria, proszę cię. Kupię ci jakieś spodenki na jutro.
- No dobrze.
- Sutton, a tobie kupić bluzkę z Justinem?
- Nie potrzebuję żadnych bluzek z Bieberem, nie mam w ogóle ochoty iść na ten koncert.
- Ale obiecałaś.
- Nic nie obiecałam! Nie rozumiesz czegoś? Dla mnie ważniejsza jest przyjaciółka niż jakiś głupi chłopak!
- Justin nie jest głupi!
- Zamknij się!
- Uspokójcie się, robicie mi wstyd!
- Teraz się tym przejmujesz? Jakoś poprzednio nie obchodziły cię nasze kłótnie, w ogóle nie obchodziłam cię, myślałaś tylko o Demi, a o mnie zapomniałaś. Przypominam, masz dwie córki.
- Wiem o tym, a ja tobie przypominam, że jedna jest pełnoletnia, a zarazem starsza, więc powinna być mądrzejsza.
- Tak mnie wychowałaś, że nie potrafię być mądrzejsza! Mam centralnie w dupie cały świat, może powinnam zrobić to co Bella, miałabyś mnie z głowy!
- Kochanie, wiesz, ze nie chodzi mi o to.
- A o co? Może znowu o Demi? Czemu to ona zawsze dostaje to co chce, mną się nie przejmujecie! Nie chodzi tu o jakieś ciuchy czy coś, ale chodzi o miłość. Nie czuję waszej miłości, jedyną miłość jaką czuję to od Demi i ..., a także od Belli. Ona była jak siostra – zaczęły mi lecieć łzy.
-Ale pójdziesz ze mną na koncert?

-Zastanowię się, a teraz dajcie mi spokoj...

~ ~ ~

Jest pierwszy rozdział :) Tak jak mówiłyśmy blog jest zupełnie inny nisz się wydawał na pierwszy rzut oka. Bardzo dziękujemy za tak miłe 'przyjęcie nas'.

Jak myślicie co to był za chłopak ? Co stanie się z rodziną Sutton? W jaki sposób Sutton uzbiera pieniądze na pogrzeb Belli? Wszystkiego dowiecie się czytając dalsze rozdziały. 
PS. Za wszelkie błędy przepraszamy, jeśli jakieś są poprawimy je później.
Do następnego :) 

22 komentarze:

  1. Super opowiadanie ! Na prawde mi się podoba. <3 Z niecierpliwością czekam na nn. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dopiero zaczynacie, więc nie będę się czepiać błędów. Podoba mi się to opowiadanie. Przyjemnie się czyta. Czekam na kolejne rozdziały :)

    OdpowiedzUsuń
  3. zapowiada się interesująco, czekam na kolejne :)

    weny

    OdpowiedzUsuń
  4. Super<3
    Czekam na następny :D

    OdpowiedzUsuń
  5. zapowiada się bardzo interesująco :)
    czekam na kolejne rozdziały :)
    @luvmyjdb

    OdpowiedzUsuń
  6. To chyba był Justin :) ale nie jestem pewna :) czekam na nn:)

    OdpowiedzUsuń
  7. nie wiem czemu, ale wydaje mi się, że ten chłopak to Justin c: blog jest super i wgle. bardzo mi się podoba c: ale dało by się wprowadzić trochę mniej dialogów, a trochę więcej przemyśleń Sutton? jeżeli sprawiam kłopot to przepraszam, to tylko taka moja drobna uwaga c:
    czekam na nn c:

    @roks_m ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak da się :) To jest pierwszy rozdział, więc wyszedł tak sobie, ale postaramy się żeby następne byly lepsze :)

      Usuń
  8. łoooo ekstraa !! <33

    OdpowiedzUsuń
  9. Miło się czytało ;D ciekawie się zaczyna ;D i mysle, ze byl to JB ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. Przeczytałam :)
    Muszę Cię przestrzec przed pisaniem takich typowych zdań. Zjadłam. Odłożyłam miskę. Wyszłam.
    Ale ogólnie to ta historia może być ciekawa. :)
    I dużo się dizeje jak na pierwszy rozdział :)
    ~~~@TheBiebsSwag1
    Zapraszam do siebie ;) http://somethingdiffernet-imagine.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Megaa jak na 1 rozdział! Nie lubię czytać opow. w których Justin jest sławny, ale z tym zrobię wyjątek, bo zapowiada się naprawdę fajnie :)x

    OdpowiedzUsuń
  12. Nooo,zapowiada sie fajnie :) mam wrażenie ze tym chłopakiem byl Justin......czekam na nn @mrsBieber1301 ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mnie się podoba, aczkolwiek nie sądzę żeby to był Justin :P Chociaż może :P Nwm później się okaże

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeżeli mam być szczera to mi się nie podoba. Jest nudne. Rozumiem, jest to dopiero pierwszy rozdział, aczkolwiek piszesz tak nijako. Zdanie po zdaniu. Bez jakichkolwiek opisów. Jest to, jak to powiedzieć, gołe. Za dużo dialogów. Mam nadzieję, że zrozumiesz i się nie obrazisz, takie jest po prostu moje zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiemy :) Dziękujemy za szczerą opinię, bo przynajmniej wiemy co mamy poprawić. Cóż, jesteśmy dwie i trochę turdno nam napisać lepszy rozdział, ale gdy tyko się spotkamy, to napiszemy taki, gdzie będą przemyślenie Sutton, opisy i będzie mniej dialogów. :)

      Usuń
  15. Takie mało opisowe i nie wciąga aż tak jak inne. No, ale do następnego, @morelowaa :)

    OdpowiedzUsuń
  16. do następnego ;) @xxbelieveallday

    OdpowiedzUsuń
  17. Mogłabyś mnie informować ? @Oliwiaababes

    OdpowiedzUsuń
  18. informuj mnie, jest ciekawie;) @ollune

    OdpowiedzUsuń

CZYTASZ = KOMENTUJESZ


Jeśli już przeczytałeś/aś zostaw swoją opinie w postaci komentarza. Jest to dla nas bardzo ważne ponieważ komentarze motywują nas do dalszej pracy.